W moich oczach byłam słabą mamą
Jeden z tych tekstów naładowanych emocjonalnie. Coś pomiędzy: „nie kocham swojego dziecka”, „kiedy pokocham swoje dziecko” a „wreszcie jestem tu i teraz”.
Jeden z tych tekstów naładowanych emocjonalnie. Coś pomiędzy: „nie kocham swojego dziecka”, „kiedy pokocham swoje dziecko” a „wreszcie jestem tu i teraz”.
Pierwsze emocje opadły, powoli wraca trzeźwość umysłu. I wiecie jak jest, jak uruchamiacie tę machinę pt. i co teraz. Co ja teraz zrobię, jak ja sobie poradzę, jak żyć panie premierze. W dzisiejszym wpisie opiszę Wam dwie towarzyszące mi przy tym fazy: „ojej” i (za przeproszeniem) „o k*rwa”.
Dzisiaj o byciu ekstrawertykiem i o tym, co zmienia macierzyństwo jeżeli chodzi o życie towarzyskie. Rzecz jasna, piszę ze swojego emocjonalno-pokręconego punktu widzenia. Herbata na stół, zapraszam do czytania.
Dlaczego porównywanie się z innymi matkami jest do dupy? O moich życiowych perypetiach, o emocjonalnych wpadkach i pułapkach, które czają się za hasztagiem #mojewszystko. Dosyć obszerny post.
Wilkiem? Tak się zaczęłam zastanawiać, skoro już wszystkie żyjemy w tym macierzyńskim stadzie. Czy to przypadkiem nie jest tak, że każde słowo skierowane w naszą stronę odbieramy jako… atak?
Spotkałam się ostatnio z koleżanką, co to podobnie jak ja, nie planowała macierzyństwa, a przynajmniej nie na ten moment. I pewnie gdyby nie Ten moment to niełatwo byłoby nam znaleźć… jakikolwiek moment.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Czyli co się zmieniło odkąd zostałam mamą. A zmieniło się całkiem sporo. Od mojego podejścia do życia po nieco inny tryb funkcjonowania. W wielu kwestiach musiałam się przełamać, przy niektórych zagryźć zęby, ale przede wszystkim otworzyć na zmiany. Nie zmienia to jednak faktu, że się bałam. Cholernie się bałam, jak to moje życie będzie wyglądało.
Niejedna niezapowiedziana kartkówka i byki popełniane na teście. Wkuwanie pewnych regułek i szukanie rozwiązań na gorąco. Macierzyństwo dało mi sporą lekcje życia i o tym w dzisiejszym poście. O funkcjonowaniu w nowym, innym świecie w którym nie zawsze wiem czego się spodziewać. Zapraszam! Macierzyństwo i dorosłość Duet ten trochę mnie zaskoczył. Nigdy nie zapomnę pewnego …
Czyli mama wraca na salony – bo jakoś tak wyszło, bo trochę chciała i trochę musiała. W dzisiejszym poście przedstawię Wam kilka wskazówek, które mnie – młodej mamuśce przydały się przy szukaniu nowej pracy po zakończonym urlopie macierzyńskim. Ciekawskich zapraszam do wpisu!