Wpadka lepsza od planowania?
Spotkałam się ostatnio z koleżanką, co to podobnie jak ja, nie planowała macierzyństwa, a przynajmniej nie na ten moment. I pewnie gdyby nie Ten moment to niełatwo byłoby nam znaleźć… jakikolwiek moment.
Spotkałam się ostatnio z koleżanką, co to podobnie jak ja, nie planowała macierzyństwa, a przynajmniej nie na ten moment. I pewnie gdyby nie Ten moment to niełatwo byłoby nam znaleźć… jakikolwiek moment.
Trymestr III, miesiąc 7, tydzień 29. Brzuszek już większy, skarpetkę coraz ciężej założyć i bieg na autobus już nieco odstępuje od rekordów bitych jak Usain Bolt. Niby się wysypiam, ale się męczę. I tak się zastanawiam właściwie… czym? Czy to wymówka? Bo żem ciężarówka. Trochę o innych urokach ciąży z punktu widzenia kanapy.
W jednej chwili płacz, w drugiej złość, lada moment pojawia się uśmiech. Przez łzy. Z zaciśniętą pięścią. Jesteś najszczęśliwszą kobietą na ziemi, a zarazem najbardziej poszkodowaną przez los istotą. Tak przynajmniej zdarzyło mi się czuć. Nadal jestem na wolności i nikt mnie nie związał w kaftany. A dziwne!
Bo pewnie zwątpimy i to nie raz. A bo szaro za oknem, a bo coś ciąży na głowie. Przynajmniej mi czasem się zdarzy zwątpić. Mimo że jestem optymistką, mimo że staram się wierzyć i dążyć do tego, aby było dobrze. Te wątpliwości czasem są.
Życie to ciągłe zmiany. Zmiana miejsca zamieszkania, szkoły, opatrunku czy faceta. Z jednymi radzimy sobie lepiej, na wiele z nich nie jesteśmy gotowi, a innych wręcz nie możemy się doczekać. Młode pokolenie można rzec, jest nieco bardziej otwarte na zmiany – chociaż nie oszukujmy się, każdego z nas dopada czasem strach. Ja. Ja jako ja …