Chciałabym tak częściej, ja kobieta
Czuć się ze sobą pięknie, czuć się ze sobą pewnie, czuć się po prostu dobrze. Czy istnieje na to jakiś przepis? Jakiś kod? By było tak częściej? Poniżej podzielę się z Wami tym, co wpływa dobrze na moją kobiecość.
Czuć się ze sobą pięknie, czuć się ze sobą pewnie, czuć się po prostu dobrze. Czy istnieje na to jakiś przepis? Jakiś kod? By było tak częściej? Poniżej podzielę się z Wami tym, co wpływa dobrze na moją kobiecość.
Srałam w gacie, taki jest fakt. Jednak w dniu egzaminu udało mi się opanować ten cholerny stres. W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami tym, co mi pomogło.
Mam kilka marzeń – większych, mniejszych, mniej i bardziej osiągalnych. Takie w które wierzę bardziej, do których powoli dążę oraz takie… które niepotrzebnie odkładam na sama nie wiem kiedy. W dzisiejszym poście o magii małych marzeń.
Dziwny będzie to wpis, dosyć szczery, o moich uczuciach. O uczuciach związanych z życiem na wyspie i zakupach w Primarku. I o strachu, w roli głównej.
Coraz bliżej święta. A nie, to jeszcze nie to – choć na półkach sklepowych lada moment pojawią się świąteczne akcesoria. Letnie ciuchy upakowane w karton, kozak na nogę naciągnięty i pierwsza angina zaliczona. Cóż, chyba może być tylko lepiej?
Mała gorsza chwila… się każdemu zdarzy. Nawet tej najbardziej zwariowanej osobie, która we krwi ma pozytywne nastawienie. Tak, mowa tutaj o mnie i o stanach, których nie mówi się głośno w internecie.
Ten maleńki bucik, z którego już zdążył wyrosnąć i zapach kawy zbożowej, która już zdążyła wystygnąć. O myślach moich się plątających i o macierzyństwie, które się również przyplątało. O tym co kocham jako mama, na dziś. Zapraszam.
Czasem nie odłożę kluczy na miejsce, zapomni mi się śmieci wyrzucić czy szklanki wody się napić. Czasem też jednak zapominam o dużo ważniejszych sprawach. Szukam czegoś, szukam tak intensywnie mając to w gruncie rzeczy cały czas przy sobie. Dzisiejszy post dedykuję Hilarym XXI wieku, ludziom którym czasem się zapomni.
Jest 20 stycznia. Późno jak na podsumowania. Blogerzy już dawno powystawiali posty, nowe plany weszły w ruch a księgowi domknęli rok poprzedni. Zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę aż takie piętno wywołały na mnie wydarzenia z roku 2017 czy po prostu mam uderzenie hormonów. I pewnie tak – hormony urządzają sobie sobotnią łupaninę w moim organizmie, …
Aleks jest na świecie ponad pół roku, a ja od tego czasu kilka razy rąbnęłam się w ścianę. I o beton. Głową i oczywiście małym palcem u stopy (jego w takich momentach nie może zabraknąć). Potem wstałam, otrzepałam się i znowu. Bywało lekko, bywało pięknie, a i czasem przeklinałam wszystko co się da. Z życiem …